Ilam, czyli szwajcarska wioska w Peak District

Wędrując po Peak District dotarliśmy do uroczej wioski Ilam, leżącej nad brzegiem Manifold River. Trafiliśmy tam trochę przypadkowo, zbaczając z obranej wcześniej trasy. Czasami jednak warto się pogubić, bo można napotkać prawdziwą perełkę. Tak też było właśnie tym razem.

Ilam, czyli szwajcarska wioska w Peak District

Wybraliśmy się rankiem w trasę, która miała nas doprowadzić do najsłynniejszej doliny Peak District – Dovedale. Droga początkowo wiodła przez piękne pastwiska pełne owiec. Mimo okresu wakacyjnego nie było tłumów ludzi, a takie spacery lubimy najbardziej. Ze spokojem można podziwiać widoki i cieszyć się pięknem angielskiej przyrody. Niestety im bliżej doliny, tym więcej pojawiało się spragnionych wrażeń turystów. Mniej więcej w połowie drogi dotarliśmy do wioski Ilam.

Ilam czyli szwajcarska wioska w Peak District

W związku z tym, że był straszny upał, postanowiliśmy zboczyć nieznacznie ze szlaku i zrobić sobie krótką przerwę na lody. Spodziewaliśmy się typowej angielskiej wioski, a naszym oczom ukazał się szwajcarski widoczek. Urokliwa uliczka, a przy niej piękne wiejskie domki zbudowane w stylu alpejskich chat. Charakterystyczną cechą budynków było to, że przypominały trochę zegar z kukułką. Tak też są potocznie nazywane – „cuckoo clock” houses. Osobą odpowiedzialną za wygląd domków był bogaty przemysłowiec Jesse Watts-Russell, od 1820 r. właściciel wioski i terenów ją otaczających, jak również posiadłości Ilam Hall. Jesse wraz ze swoją rodziną spędził pewien czas w Szwajcarii. Piękno alpejskich wiosek tak go urzekło, że zapragnął mieć choć odrobinę tego u siebie. Tak też narodził się pomysł, żeby przemodelować wioskę i wybudować domki w stylu szwajcarskim.

Iliam Hall dziś jest schroniskiem młodzieżowym

Właścicielem 158-akrowej posiadłości Ilam Hall początkowo była rodzina Port. Obecnie teren należy do National Trust i pełni rolę schroniska młodzieżowego. Otaczające ją piękny park i ogrody, można zwiedzać bezpłatnie, a kawiarenka zaprasza na pyszne lody, ciasta, kawę i herbatę.

Ilam czyli szwajcarska wioska w Peak District

Po krótkim spacerze udaliśmy się w dalszą drogę. I tu nastąpiło nie lada rozczarowanie. Trasa nadal wiodła przez malownicze łąki, jednak z minuty na minutę przybywało ludzi. Aby dotrzeć do słynnej Doliny Dove, musieliśmy się przebić przez zapełniony do granic możliwości ogromny parking. Potem było już tylko gorzej…

Może powodem była piękna pogoda, a może to, że akurat była niedziela i do tego jeszcze wakacje, ale takiego mnóstwa ludzi dawno nie widzieliśmy w plenerze. Przejście na drugą stronę rzeki było zadaniem graniczącym z cudem. I to wcale nie dlatego, że trzeba było przepłynąć. Po prostu kolejka do mostku była tak długa, że staliśmy tam dobry kwadrans. Po drugiej stronie wcale nie było lepiej. Po kilku minutach męczącego marszu po kamieniach brzegiem rzeki, uważając, żeby nikogo nie wepchnąć przez przypadek do wody, wśród wszechobecnego pisku i krzyku dzieci oraz szczekania kąpiących się psów dotarliśmy wreszcie do lasu. Tu ludzi było coraz mniej. Wdrapaliśmy się na punkt widokowy Thorpe Cloud, skąd można było podziwiać panoramiczny widok na Peak District.

Potem droga wiodła już przez mniej atrakcyjne dla większości mijanych wcześniej turystów tereny, co dla nas było idealne. Wreszcie znowu mogliśmy cieszyć się ciszą i spokojem pięknej doliny rzeki Dove.

Agata

Przeczytaj też: U bram Peak District